IMG_1073Emma Abrahamsson, która pracuje na terminalu Stena Line stała się oficjalnie opiekunką małego rudego kotka, którego jeszcze przed Świętami Bożego Narodzenia w bagażniku swojego samochodu odkryła para zamierzająca wjechać na statek w porcie w Karlskronie w Szwecji. Kot nie miał ani biletu ani dokumentów (choć jest to wymagane przez szwedzkie prawo) więc został odniesiony na terminal portowy.  Kot nie odpuścił i spróbował raz jeszcze – tym razem przekradł się na statek między ciężarówkami, gdzie trafił w ręce oficera do spraw bezpieczeństwa Dariusza Zaniewskiego. Załoga polubiła sympatycznego zwierzaka, ale nie mogła go zostawić na statku.

– To był bardzo miły kot i sam bym go zatrzymał w swojej kabinie, ale przepisy na to nie pozwalają – wyjaśnia kapitan Stena Baltica, Ben Hudson.

Kot znalazł tymczasowy dom u Emmy Abrahamsson, a poprzez media społecznościowe przewoźnik promowy zwrócił się do internautów o pomoc w odnalezieniu właścicieli kotka. Polubienia i udostępnienia rosły błyskawicznie. Historia Stena-Katten (czyli „Kot ze Stena Line”), obiegła Szwecję i Polskę. Kilkaset osób chciało go od razu przygarnąć, jednakże szwedzkie prawo wymaga, aby przed przekazaniem znalezionego zwierzęcia do adopcji przez 3 miesiące poszukiwać jego właściciela. Ten się nie odnalazł, a Emma i kotek zżyli się ze sobą.

– Kocham koty, przygarnęłam jednego kota już wcześniej, więc było to dla mnie oczywiste, że zaopiekuję się i tym. Mam alergię na koty, ale wystarczy wziąć tabletkę i jest dobrze – mówi  Emma.

Kot ma już nowe imię – Ace, czyli As. Mieszka z psem Samem, kotem Aryą i swoją nową panią w Kallinge, niedaleko Karlskrony w Szwecji.

– Mój kot nie był szczególnie zadowolony z nowego domownika, ale za to z psem się od razu zakumplowali: jedzą razem, bawią się razem, śpią razem i razem rozrabiają. Oczywiście ten mały kotek rządzi psem! – dodaje Emma.

MN

Share Button