LemON zaczarował w łódzkiej Wytwórni

W sobotnią noc, 28 listopada, łódzka Wytwórnia znów wypełniła się tłumem ludzi z całej Polski. Wszystko za sprawą koncertu zespołu LemON. Występ ten był częścią trasy koncertowej promującej nową płytę zespołu zatytułowaną Etiuda zimowa.

LemON powstał podczas nagrywania programu „Must Be the Music”, za sprawą charyzmatycznego wokalisty Igora Herbuta. Ponieważ część zespołu wywodzi się z łemkowszczyzny, a ich utwory często śpiewane są po łemkowsku, proponują oni ciekawą i nowatorską muzykę, która szybko przyciągnęła rzesze słuchaczy. Po sukcesie pierwszych dwóch płyt bandu, chłopaki wydali swój najnowszy album, który premierę miał 13 listopada 2015 roku. Właśnie w związku z promocją nowej płyty, udali się oni do Łodzi, by zaprezentować swoje nowe utwory.

Koncert rozpoczął się o godz. 21, choć sala wypełniona była po brzegi o wiele wcześniej. Tłum wyczekujących fanów wpatrywał się w scenę, by wreszcie – gdy chłopaki pojawili się – przywitać ich gorącymi brawami. Koncert rozpoczął się lirycznie, singlem Do świąt. Już podczas pierwszego utworu można było poczuć magię. Światła w całej sali zostały zgaszone, widać było tylko Igora siedzącego przy klawiszach oraz fanów trzymających małe papierowe śnieżynki podświetlone latarkami w telefonach. Mogą Państwo zobaczyć to na zdjęciu w galerii. Cała akcja została przygotowana przez oficjalny fanclub w wielkiej tajemnicy przed zespołem.

Etiuda zimowa to doskonała propozycja na długie, ciemne wieczory, gdy chcemy schronić się pod kocem i poczuć ciepło. To ciepło właśnie zaproponował nam Igor Herbut, który pomimo chłodu na dworze, rozgrzewał tłum swoim głosem oraz wspaniałą muzyką. Piosenki z nowej płyty przeplatane były tymi znanymi wszystkim z poprzednich krążków. Co jednak ciekawe, zespół zaproponował nowatorskie aranżacje znanych utworów, czyniło to koncert jeszcze bardziej interesującym.

Charyzmatyczny wokalista czuł się na scenie jak w domu i czule przemawiał do fanów, nazywając ich rodziną, prosząc o to, byśmy kochali się wzajemnie i nie przestawali wierzyć, że nasze marzenia kiedyś się spełnią. Nie sposób nie wspomnieć o niesamowitych popisach wokalnych, które zapierały dech w piersiach i spotkały się z ogromnym aplauzem publiczności.

Na uwagę zasługuje również praca muzyków. Mieli oni bowiem twardy orzech do zgryzienia, grając wymagającą i trudną muzykę. Elementem, który naprawdę spodobał się publiczności, był solowy występ perkusisty. Tomasz „Harry” Waldowski, bo tak nazywa się ów muzyk, nie tylko pokazał niesamowity kunszt i talent, ale przez to co robił, także poczucie humoru. Rozbawił całą salę i zachęcił publiczność do wspólnej zabawy. Skoki na podest, genialny kontakt z wokalistą oraz ogromną charyzmę pokazał gitarzysta Piotrek „Rubens” Rubik. Za magiczne, słowiańskie i melancholijne brzmienie skrzypiec odpowiadał Andrzej Olejnik. Wyjątkowe dźwięki instrumentów klawiszowych przekazał pianista Piotr Walicki, a za nieustające i głębokie tło utworów – basista Piotr Kołacz.

Występ grupy LemON trwał około dwóch godzin, zakończył się gromkimi oklaskami i długim bisem, o który głośno i dobitnie prosili fani. Chłopaki z zespołu znaleźli również czas, by po koncercie spotkać się z fanami, robili sobie z nimi zdjęcia i rozdawali autografy. Koncert z pewnością sprawił, że nasze zmarznięte serca choć na chwilę stopniały, a wszyscy fani mogli poczuć się jak jedna wielka rodzina.

Ta nowa płyta ma być świąteczna, dla Was kochani, tak jakby stado kolędników wbiegło wam nagle do domów

Tak właśnie mówił do fanów, ze sceny sam wokalista.

Advertisements

Z całym sercem, wypełnionym po brzegi pozytywnymi emocjami jeszcze po koncercie, polecamy Państwu wybranie się na koncerty grupy LemON oraz zapoznanie się z najnowszą, zimowo – świąteczna płytą zespołu.

Share Button