Robert Wysocki, starszy szeregowy z jednostki wojskowej w Lidzbarku Warmińskim, uratował życie dwojgu mieszkańcom woj. podlaskiego wyciągając ich z płonącego samochodu. Został nagrodzony i uhonorowany. – Nie liczę na żadne zaszczyty, każdy na moim miejscu tak by się zachował – mówił podczas uroczystości.

Rankiem, jadąc samochodem do jednostki wyprzedził jakiś samochód. Odjechał nie dalej niż 150 metrów i zobaczył w lusterku, że auto zjeżdża z drogi i uderza w drzewo. Natychmiast zawrócił i chwilę później był już przy samochodzie.

– Samochód zaczął się palić – opowiadał na łamach „Gazety Współczesnej”. – Podbiegłem najpierw do kierowcy. Na fotelu siedziała kobieta. Miała opuszczoną głowę, była nieprzytomna.

Robert Wysocki szarpnął za klamkę, ale drzwi się zacięły. Przeskoczył więc na drugą stronę auta. Tam znajdował się mężczyzna. Był przytomny, ale się nie ruszał. Wysocki wyciągnął go na zewnątrz i przeniósł w bezpieczne miejsce. Spieszył się, bo ogień obejmował już niemal cały pojazd. Jeszcze raz szarpnął za drzwi od strony kierowcy. Puściły. Chwilę później kobieta także znalazła się w bezpiecznym miejscu. Za kilkadziesiąt sekund zaczęłaby się palić.

Mężczyzna, razem z innym kierowcą, zawiadomił służby ratunkowe. Zarówno kierująca samochodem, jak i jej pasażer trafili do szpitala. Doznali ogólnych obrażeń. Na szczęście takich, które nie zagrażały życiu.

Bohaterski czyn żołnierza dostrzegli przełożeni. – Wykazał się postawą godną polskiego żołnierza – mówi mjr Adam Grzebalski z I Grójeckiego Ośrodka Radioelektronicznego. – Już dostał pochwałę, a myślę, że to nie koniec. W środę Wysockiego zaprosił do siebie minister obrony Antoni Macierewicz. – Gratuluję odwagi, szybkości podejmowania decyzji, poczucia obowiązku i poświęcenia – powiedział minister.

Więcej na stronie „Gazety Współczesnej„.

Share Button