Zrezygnował z urlopu w górach i zgłosił się do szpitala, by ratować ludzi

– Zrobiłem chyba najmądrzejszą rzecz w życiu, bo być może kiedyś ja będę potrzebował pomocy od tych ludzi – mówi ratownik medyczny z Łodzi Robert Szulc, który w czasie tragicznej w skutkach burzy w Tatrach był z rodziną na urlopie w Kuźnicach, a kiedy dowiedział się co się stało pod Giewontem zrezygnował z urlopu i zgłosił się do szpitala w Zakopanem oferując swoją pomoc.

W rozmowie z TVN24 opowiadał, że kiedy dowiedział się o zdarzeniu zastanawiał się, czy „iść w górę zobaczyć, co się dzieje, czy zejść w dół” i pomóc w szpitalu. – Podjąłem tę drugą decyzję – powiedział. Ratownik skontaktował się z dyrekcją zakopiańskiego szpitala imienia i najszybciej jak mógł, stawił się w Szpitalnym Oddziale Ratunkowym.

– Jestem ratownikiem medycznym, też pracuję w szpitalu i wiem, co to znaczy, kiedy w sytuacjach ekstremalnych brakuje rąk do pracy i stąd tak naprawdę moja decyzja – powiedział.

W czwartkowej burza zginęły cztery osoby, w tym dwoje dzieci, rannych zostało ponad 150 turystów.

Fot. Facebook.com

Share Button